Fiolet to u mnie od jakiegoś czasu kolor zapomniany. Pamiętam, że jeszcze kilka (może -naście) lat temu był stałym elementem mojego makijażu dziennego i chyba po prostu się przejadł. Poza tym zaczęłam dostrzegać w nim więcej wad niż zalet. Odradzałam go klientkom, bo podkreśla cienie pod oczami, uwydatnia zmęczenie i chyba jest już niemodny… a przecież fiolet to kolor, który posiada też całe mnóstwo pozytywnych cech. Pasuje do wszystkich typów urody – zarówno ciepłych, jak i zimnych. Dobrze prezentuje się do każdego koloru tęczówki. Daje szerokie spektrum możliwości, gdyż może być delikatnym akcentem makijażu dziennego, jak również mocnym smokey.

Dziś przeprosiłam się z fioletem. Nie jest to makijaż wyjściowy. Bardziej powiedziałabym, że eksperymentalny, czy „instagramowy”. Chciałam uzyskać nieco przerysowany efekt, błyszczący i intensywny. Do tego sztuczne rzęsy, które dopełniły całość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *